Końcówka pierwszej dekady sierpnia to dobry czas, kiedy już widać pierwsze żółtawe rumieńce na owocach jarzębu austriackiego (Sorbus austriaca). On często jest spotykany w Polsce ale rozpoznawany bywa jako jarząb szwedzki (Sorbus intermedia). Na pierwszy rzut oka oba ta jarzęby, posiadające liście o niepodzielonej blaszce liściowej, są identyczne. Jednak, gdy na liście dokładniej popatrzymy to jarząb austriacki ma więcej klap. Wystarczy policzyć boczne nerwy i będzie ich ponad 8 - najczęściej 8 do 11 nerwów. Dużo i gęsto ułożone. Ponieważ nerwów jest dużo to dolne - największe klapy - zachodzą na siebie. One się nie mieszczą. Liść nie jest płaski w tej części. Jarząb szwedzki ma płaski liść z 7-8 nerwami bocznymi.
Różnice są też w owocach ale poczekam do jesieni, aby je lepiej pokazać. Na razie one zaczynają dojrzewać. Delikatnie żółkną, aby stać się czerwone i obsypane przetchlinkami u austriackiego, których szwedzki ma dużo, dużo mniej.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz