Jarząb austriacki (Sorbus austriaca) jest u nas dość często spotykany ale bywa mylony i brany za jarząb szwedzki (Sorbus intermedia). W literaturze w różnych atlasach rzadko kiedy w ogóle bywa prezentowany. Najczęściej autorzy zapewne nie byli w stanie go rozpoznać i pomijali jego opis czy druk zdjęcia.
Sam Seneta w "Dendrologii" poświęca mu ledwie 6 linijek, w atlasie "Drzewa Polski i Europy" Larousse jest ledwie zdanie o nim, że podobny do szwedzkiego, Bugała w "Drzewa i krzewy" nie wspomina o nim. Dużo za to pisze o jarzębie austriackim Staszkiewicz w "Zmienności wybranych krzewów i drzew", wskazując, że powstał w plejstocenie ze skrzyżowania jarzębu pospolitego z jarzębem greckim.
O jego liściach już pisałem, teraz czas na owoce, a owocuje bardzo obficie. Obficiej niż jarząb szwedzki. Owoce ma pięknie pomarańczowoczerwone. No prawie czerwone. Są kuliste z wieloma przetchlinkami, a spodem z delikatnym, jasnym kutnerem. Szypułki owoców brązowawe. We wrześniu owoce już są wybarwione.
Dzięki tym zdjęciom łatwo rozpoznacie jarząb austriacki, z daleka oba te gatunki wydają się podobne:















Dla porównania jeszcze kilka zdjęć jarzębu szwedzkiego i jego owoców. Po lewej austriacki, po prawej szwedzki, całkiem inny kolor i kształt:












































