Gdy pierwszy raz czytałem kiedyś o bukanie to nie sądziłem, że spotkam go w Polsce. Przecież bukany występują na południowej półkuli od Nowej Gwinei, poprzez wschodnią Australię, Nową Zelandię po południową część Ameryki Południowej. Nazywane są tam notofagusami. Jednak bukan chilijski (Nothofagus antarctica) dość dobrze sobie u nas radzi, a jego ojczyzną są tereny od Ziemi Ognistej aż po Chile. Szmat drogi od nas. Aczkolwiek za młodu trzeba uważać i zabezpieczyć roślinę przed mrozami. Najlepiej bukana posadzić na słonecznym stanowisku. Przez to, że posiada malutkie (3 cm długości), nieregularnie karbowane, ząbkowane liście o pofalowanym brzegu, bardzo gęsto ułożone na gałązkach i dość wolno rośnie, to drzewko wygląda malowniczo. U nas osiąga góra do 6 metrów wysokości, częściej dużo niżej rosnąc w formie krzewiastej. W Chile można spotkać nawet 35 metrowe okazy tego drzewa.
Spotkałem go już w kilku ogrodach botanicznych, jak i w dużych miastach wśród nasadzeń zieleni miejskiej. Nie udało mi się natknąć na jego kwitnienie.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz