środa, 10 stycznia 2018

Jak rośliny bronią się przed dużym mrozem

Od jakiegoś czasu chciałem przygotować wpis o metodach ochrony roślin przed mrozem. Ale aura nie pozwalała na to. I w końcu przyszła okazja, gdy temperatura spadła grubo poniżej zera. Nad ranem było niemalże -8 stopni Celsjusza. Spojrzałem na moje różaneczniki. Tak, to było to. Idealny moment na zdjęcia, pomiary i wpis. Za chwilę okaże się o co mi chodzi.

Większość drzew i krzewów zgubiła liście.

Gubienie liści jesienią to najlepsza metoda na przetrwanie mroźnej zimy. (Chciałem dodać - takiej jak w Polsce ale po tym, co się dzieje od kilkunastu lat w Polsce zastanawiam się, czy jeszcze będą "takie zimy".) Ich utrzymanie to duża strata energii i niebezpieczeństwo przemarznięcia. Dlatego dużo gatunków zrzuca je jesienią. A co z tymi roślinami, które liści nie gubią? Są przecież drzewa i krzewy zimozielone.  

Zmiana powierzchni liści.

Rośliny zimozielone należą do iglastych - bardzo odpornych na duże mrozy, łuskowatych w miarę odpornych i liściastych - najmniej odpornych. Generalnie oczywiście wszystko zależy od gatunku i odmiany ale można przyjąć zasadę, że im większe liście tym trudniej zachować dużą mrozoodporność. Z tych liściastych mam na działce bukszpany, trzmieliny, ostrokrzewy i różaneczniki. Obserwuję je bacznie a szczególnie te z dużymi liśćmi - różaneczniki. I to na nich przeprowadziłem test. Przy mrozie -8 stopni Celsjusza ich powierzchnia zmniejszyła się ponad 4-krotnie. Liście zachowały się, jak każdy z nas przy dużym chłodzie. Zwinęły się w rulon. Bardzo zmniejszyły powierzchnię. Można napisać, że przyjęły pozycję embrionalną. To niesamowite. Jeśli ktoś nie wie, że to ochrona przed mrozem to może pomyśleć, że roślina właśnie zmarzła. Tak wygląda. Ale tak nie jest. W ciągu dnia, gdy temperatura dobiła do zera liście wróciły do normalnego kształtu. Z 1 cm szerokości wróciły do 4-5 cm! I tu jest piękno przyrody.

Czekam do kolejnego większego mrozu, żeby sprawdzić, jak bardzo liście te mogą się skurczyć. Albo mniejszego mrozu - może zwijanie liści jest proporcjonalne do spadających kresek na termometrze?

Różaneczniki bronią się przed mrozem

Różaneczniki bronią się przed mrozem

Różaneczniki bronią się przed mrozem

Różaneczniki bronią się przed mrozem

Różaneczniki bronią się przed mrozem

Różaneczniki po ustaniu mrozu

Obserwując pozostałe moje zimozielone zauważyłem, że muszą być mniej wrażliwe na taki mróz. Albo rozmiar ich liści jest na tyle mały, że nie sprawia jeszcze zagrożenia. Tak jest z trzmieliną i ostrokrzewem. Warto tu jeszcze dodać, że liście zimozielone są wyraźnie grubsze i często pokryte specyficzną, błyszczącą substancją, która zapewne też jest formą walki z mrozem. To taki kutner a'la lakiero-wosk acz nie klejący się do dłoni.

Trzmielina broni się przed mrozem

Ostrokrze broni się przed mrozem

Zastanawiacie się zapewne czemu moje rośliny nie zostały okryte. Ja od lat starałem się je aklimatyzować i przyzwyczajać do zimna. Rosną na coraz bardziej osłoniętych stanowiskach. Klimat nie jest już taki srogi i uznałem, że powinny dać same radę. A że nie są to jakieś bardzo wrażliwe gatunki to przetrzymują zimy bez osłon. Co ważne w czasie takich długich mrozów czy suszy zimowej warto je podlać, bo zmarznięta gleba utrudnia wchłanianie wody. To tzw. zjawisko suszy fizjologicznej. Na taką suszę mają też wpływ zimowe, ostre wiatry.

sobota, 6 stycznia 2018

W poszukiwaniu wiosny. Przedwiośnie w styczniu.

Tego, że na początku stycznia wyruszę na spacer w poszukiwaniu wiosny to się nie spodziewałem. Huśtawka pogodowa trwa w sumie od dobrych kilku tygodni. Od listopada temperatury wahają się od +12 stopni do okolic zera. Nocą nie było jeszcze poważniejszego mrozu. Góra -2 stopnie poniżej zera. Szok. Odczuwamy to my. Reagują rośliny. Te bardziej wrażliwe na mocniejsze promyki słońca już zaczynają wychodzić z fazy spoczynku. Wierzby i topole puszczają pierwsze kotki. Wiele innych gatunków ma już bardzo nabrzmiałe pąki. Nie daj Bóg ruszy wegetacja. A tu do kwietnia i maja jeszcze daleko. Bardzo daleko.

Przedwiośnie w styczniu? Ocieplenie klimatu uległo takiemu przyspieszeniu? Śnieżne i mroźne zimy idą w zapomnienie? Czy nastąpi przesunięcie zimy do okolic marca? Już nie jedną Wielkanoc spędziłem w śnieżycy. Czy w ogóle nie będzie zim? Czas pokaże. A jak Wasze obserwacje przedwiośnia w styczniu?

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

Przedwiośnie w styczniu

środa, 29 listopada 2017

Chopin wśród jabłoni

W Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie na Wydziale Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu wyhodowano nową odmianę jabłoni i nazwano ją Chopin. Co ciekawe odmiana ta jest odporna na parcha, co przyczyni się do zmniejszenia kosztów oprysków chemicznych i wpłynie na pro-zdrowotność owoców. Z oprysków przy tej odmianie podobno w ogóle można zrezygnować.

Drzewko jabłoni w sadzie

W tym roku pierwsze jabłonie Chopin już zostały sprzedane. Zatem na owoce poczekamy ze 3 lata. Po tym okresie już powinny trafić do handlu. Owoce mają cechować się dużą trwałością po zbiorach - do pół roku. Jest to wyjątkowa cecha dla odmian parchoodpornych. Generalnie nie można ich długo przechowywać. Dojrzałe owoce mają być słodkie, kruche i soczyste. Niemal, jak stare zapomniane już odmiany. Natomiast owoce zaraz po zebraniu mają mieć pewną kwaskowatość. Dzięki temu skorzysta przemysł spożywczy. Odmiany kwaskowate są cenniejsze dla tworzenia soków, cydrów, dżemów i ciast.

Ciekawe czy ogrodnicy w starych sadach, w których należy już wymienić drzewa na młode, lepiej owocujące, masowo przerzucą się na Chopina? Ja już czekam, żeby zrobić pierwsze foty.

piątek, 17 listopada 2017

Nieszpułka zaowocowała

W końcu się udało. Już rok temu miałem kwitnienie nieszpułki ale niestety owoce nie utrzymały się do jesieni. Kolejny rok i tym razem już mam kilka nieszpułek. Podobno są smaczne i zdrowe - jeszcze nie próbowałem. Można też zrobić przetwory albo nalewkę. Ale to za kilka lat. Teraz owoców jest za mało.

Nieszpułka ma właściwości prozdrowotne. Mimo, że nie jest u nas dobrze jeszcze znana to warto ją posadzić. Drzewko rośnie góra do 2 metrów wysokości więc idealnie nadaje się do małych ogródków. Bez problemu u mnie przetrzymała zimy i wiosenne przymrozki. Nie ma żadnych większych wymagań glebowych i stanowiskowych. Jej owoce mają dużo witaminy C. Zawiera również cenny błonnik wspomagający pracę jelit. Znajdziemy w niej także potas, magnez, fosfor i wapń. Co ciekawe, badania wykazały, że zawartość tych pierwiastków jest wyższa niż w naszych jabłkach!

Jedzmy zatem nieszpułki. 

Jest tylko jeden problem. Tak jak pigwy, czy głogu nie zjemy prosto z krzaka, tak i surowe nieszpułki są niezbyt smaczne. Muszą po zerwaniu poleżeć. Bez tego są kwaśne i twarde. Po ok. miesięcznym leżenia robią się miększe i słodsze. Można też poczekać do pierwszych przymrozków - podobno wtedy owoce stają się smaczniejsze. Moje zaczynają leżeć - jak zmiękną to potestuję i dam znać. A w sumie skoro surowe są kwaśne to może mogą zastąpić limonki i cytryny w drinkach? Próbował ktoś?

Nieszpułka jesienią

Nieszpułka jesienią

Nieszpułka jesienią

Nieszpułka jesienią

piątek, 3 listopada 2017

Cytryna w domu

Pamiętacie moją cytrynę? Pod koniec kwietnia kupiłem ją przez internet. Trochę ryzykowałem. Tak mi się wtedy wydawało. Ale dziś już wiem, że było warto. Przez internet kupuję od lat drzewa i krzewy do ogrodu. Z drzewkami cytrusowymi nie miałem wcześniej doświadczeń. I jak zobaczycie zaraz - jest dobrze.

Moja cytryna kwitła wiele razy. W sumie całą wiosnę do połowy lata. Zapach kwiatów takiego drzewka roznosił się po całym salonie. Super. Wiele kwiatów zawiązało i mam już kilka naprawdę sporej wielkości cytryn. Liście są zdrowe. Miesiąc temu zawiązał kolejny owoc. Będzie gonił te starsze.

Teraz najgorszy okres. Tak myślę. Słońca coraz mniej, dni coraz krótsze. Sam jestem ciekaw, czy cytrynki dojrzeją i zrobią się żółte. Trzymam ją cały czas na południowej stronie przy oknie. Liczę, że będzie dobrze i skroję ją w końcu do herbaty. Dam znać.

Cytryna w domu

Cytryna w domu

Cytryna w domu

Cytryna w domu